Wolontariat w Turcji – śladami Zuzy!

Co robiła Zuza, będąc członkiem projektu “Myself My Word”?

O możliwości wyjazdu na wolontariat dowiedziałam się przypadkowo z postu umieszczonego przez znajomego na Facebooku. Już rok wcześniej planowałam taki wyjazd, ale nie umiałam znaleźć nic odpowiedniego dla siebie. Wyjazd do Turcji nie był nawet na mojej liście. W planie uwzględniłam inne kraje, jednak po rozmowach na Skypie z członkami organizacji zmieniłam zdanie, a wyjazd do Turcji jakby wpadł w moje ręce zupełnie niespodziewanie!

DSC00360

1. Doskonalenie języka angielskiego 

Podczas tego wyjazdu byłam odpowiedzialna za przygotowanie i przedstawienie prezentacji na jeden z “globalnych tematów” oraz prezentacje dotyczące mojego kraju dla młodzieży w wieku licealnym. Zajmowałam się także dyskusjami z młodzieżą na różne tematy, przygotowaniem i nadzorowaniem różnych gier( w tym „team building games” i gry słowne). Nie traktowałam tego jak pracę, było to niesamowite doświadczenie. Uczniowie byli dla mnie jak przyjaciele. 4 tygodnie campu miały ogromny wpływ na doskonalenie znajomości językowych, zarówno moich jak i młodzieży. Co jest dla mnie niepowtarzalne, myślałam cały czas w języku angielskim i nawet moje sny nie były po polsku 😉

photo5

Zorganizowaliśmy także FREE HUG day, gdzie podczas jednego dnia miałam okazję przytulić ok. 50 przypadkowo spotkanych ludzi.

photo2

2.Poznanie zupełnie nieznanej kultury 

Wyjazd ten dał mi możliwość zwiedzenia niemalże połowy Turcji, odwiedziłam około 10 różnych miejsc w całym kraju, zobaczyłam niesamowite widoki, zabytki. To także możliwość poznania kultury i tradycji. Wraz ze studentami i innymi wolontariuszami odbyliśmy wiele ciekawych rozmów na temat tradycji, kultury, wierzeń. Jestem teraz bogatsza w nowe doświadczenia i wiedzę o innych ludziach z różnych zakątków świata. Pomimo tak wielkich różnic stworzyliśmy cudowny zespół, który cały czas się rozwijał i starał się być jak najbardziej efektywny.

DSC00323

3. Obalenie stereotypów 

Dałam się nieźle zaskoczyć przepyszną kuchnią turecką. Obaliłam stereotypy związane z tym krajem. Pozytywnie zaskoczyły mnie np. autokary (obsługa w postaci serwowanych przekąsek i napojów jak w samolocie oraz możliwość słuchania muzyki, oglądania filmów przy każdym fotelu na innym ekranie)  oraz pociągi jeżdżące z prędkością aż 260 km/h.

Także Yellow House( biuro AIESEC Ankara) stał się dla mnie drugim domem, gdzie ludzie spotykają się by pracować, a także razem imprezować. Miejsce gdzie każdy jest otwarty i często można spotkać ludzi z całego świata.

4. Życzliwość ludzi

Nie przypuszczałam wcześniej że tamtejsi ludzie mogą być tak ciepli, życzliwi i pomocni. Spotkałam się bardzo często pomocą nieznajomych osób spotkanych po prostu na ulicy.

Wyjazd ten dał mi niesamowitą energię, dużo zabawy poprzez tańce (nawet w publicznych miejscach), pozwolił mi przełamać bariery, wyjść z mojej strefy komfortu. Odkryłam wiele nowych rzeczy, w tym także poznałam bardziej siebie. A co najważniejsze poznałam ludzi, z którymi rozumiem się doskonale. Chociaż minęło już trochę czasu, z niektórymi z nich miałam okazję się spotkać i wciąż utrzymujemy kontakt.

Mogłabym opowiadać godzinami o niesamowitych przygodach, które mnie tam spotkały, o ludziach, a także o mojej pracy wolontariusza i o tym jak to wszystko zmieniło moje życie. Na pytanie czy warto jechać jest tylko jedna odpowiedź, TAK! Spróbuj a przekonasz się sam.

Nie czekaj!  Wyjedź do Turcji !

Zuza, studentka Uniwersytetu Śląskiego ; )