Wolontariat we Włoszech – przygoda Weroniki

Jeśli chcesz zmienić swoje życie o 180 stopni, zmienić swój sposób patrzenia na świat i na samego siebie – wyjedź na wolontariat.

Mam na imię Weronika i studiuję stosunki międzynarodowe na Uniwersytecie Jagiellońskim. Pod koniec moich studiów licencjackich, dokładnie rok temu, zauważyłam, że stoję w miejscu, że w ogóle się nie rozwijam, dlatego postanowiłam coś z tym zrobić. Podjęłam wtedy decyzję, która zupełnie zmieniła moje życie. Muszę przyznać, że wyjazd do innego, obcego kraju na prawie dwa miesiące był dla mnie ogromnym wyzwaniem, bo jestem raczej typem introwertyka. Wiem jak banalnie brzmi stwierdzenie, że „życie zaczyna się tam, gdzie kończy się twoja strefa komfortu”, ale ja się z nim zgadzam w stu procentach.

 

Decyzji o wolontariacie nie podjęłam więc pod wpływem chwili. Dobrze wiedziałam do jakiego kraju chcę wyjechać i co chcę robić. Dlaczego wybrałam Włochy? Zainspirował mnie do tego film „Wielkie piękno”. Po obejrzeniu go zakochałam się we włoskim języku i włoskiej kulturze. Dlatego kiedy koleżanka powiedziała mi o możliwości wolontariatu w AIESEC zaczęłam przeglądać oferty związane z tym właśnie krajem. Chciałam także wyjechać na projekt powiązany w pewien sposób z moim kierunkiem studiów. Osoba zajmująca się w AIESEC wysyłaniem ludzi na wolontariaty podesłała mi dwie oferty i byłam już pewna, którą wybiorę. Pamiętam, jak się cieszyłam, kiedy dostałam sms z informacją, że zostałam przyjęta.

 

Projekt, na który się zdecydowałam, dotyczył problemu uchodźców, a konkretnie integracji uchodźców z lokalną społecznością w małym miasteczku Galatina w południowych Włoszech, w regionie Apulia. Głównym celem mojego wyjazdu była walka z dyskryminacją, nietolerancją i wykluczeniem. Przez 6 tygodni pracowałam w organizacji pozarządowej ARCI Lecce, która podejmuje działania w dziedzinie imigracji i integracji. Pomaga osobom ubiegającym się o azyl, uchodźcom i imigrantom osiedlić się, zapewnia im dostęp do pracy, edukacji, opieki zdrowotnej oraz inne formy wsparcia, w tym także psychologicznego.

Osoby, którym mówiłam o swoim wyjeździe, reagowały na mój pomysł w zrozumiały dla mnie sposób – obrazy przedstawiane w telewizji i w mediach zrobiły swoje. Wiele osób patrzyło na mnie z politowaniem i pytało, czy jestem pewna, czy się nie boję, ale to tylko mnie utwierdzało w mojej decyzji – chciałam zdobyć własne doświadczenie, poznać tych ludzi, dowiedzieć się, jacy są i czy rzeczywiście są tacy, jak widzimy ich w mediach. Właściwie tylko mój tata wspierał mnie w moich planach.

Pobyt we Włoszech a zwłaszcza projekt, w którym uczestniczyłam, otworzył mi oczy na wiele kwestii i na wiele spraw spojrzałam z innej perspektywy. To była najlepsza decyzja w moim życiu. Podczas wolontariatu pracowałam z uchodźcami, pomagałam im w nauce angielskiego, organizowałam warsztaty i wydarzenia mające na celu promocję ich kultury a także zwiększanie tolerancji i świadomości wśród lokalnej społeczności. Udało mi się także podróżować – zwiedziłam przepiękną Apulię, a także Neapol czy Rzym.

Wyjazd na wolontariat pozwolił mi zrozumieć, że nieważne skąd pochodzimy, jaki mamy kolor skóry czy w jakim mówimy języku – wszyscy jesteśmy tacy sami i wszyscy możemy być dobrymi ludźmi. W naszym społeczeństwie słowo „uchodźca” ma negatywny wydźwięk, jednak moje doświadczenie w kontakcie z nimi zupełnie różni się od tego, co widziałam w telewizji czy w mediach. Poznałam wielu wspaniałych ludzi, z wieloma z nich się zaprzyjaźniłam. Ich historie bardzo mnie poruszyły, nauczyły mnie patrzeć na ludzi, a także na sytuację w naszym kraju z innej perspektywy niż do tej pory oraz doceniać to, co mam. Dzięki temu wyjazdowi zrozumiałam, co chcę robić w życiu. Wolontariat z AIESEC zwiększył moją pewność siebie, poczucie własnej wartości a także świadomość nie tylko moich słabych, ale przede wszystkim mocnych stron.

Trudno mi opisać w kilku słowach jak wiele zyskałam dzięki temu wolontariatowi. Wiem tylko, że nie mogę się już doczekać kiedy pojadę na następny, a zwłaszcza kiedy wrócę do moich ukochanych Włoch.

Też chcesz przeżyć takie doświadczenie? Wejdź na aiesec.pl/global-volunteer i zarejestruj się. 

 

7 Reasons you should NOT join AIESEC in 2019

Reasons not to join AIESEC in 2019



We’ve made it easy for you. When someone starts talking to you about the benefits of AIESEC and how we’re enabling youth to become positive, driven, and passionate leaders, you won’t even need to waste any effort coming up with any excuses because we’ve already done that for you.

  1. You are not interested in meeting new people.

AIESEC brings youth together, from all over your city, your country, and from more than 120 countries and territories around the world. You get to meet new, passionate people that you’ll find a lot in common with while still learning from the differences. AIESEC organizes conferences that let young people come together to create more leadership experiences together.

2. You are not interested in gaining experience for your CV.

If you prefer to have a very simple, short and easy to read CV to give to potential employers then you should definitely not join AIESEC. Opportunities for internships with companies across the world, international volunteer opportunities, and opportunities locally for professional, personal and leadership development are just a few of the many experiences that AIESEC offers. That’s a lot, right? Who has the space to be able to fit all of that on a CV?

3. You think today’s world leaders are already doing a great job.

AIESEC believes that we need future leaders who are innovative and adaptable to change. We want leaders who have experienced and who encourage cross-cultural understanding and take an active part in tackling the challenges we face as humanity: creating a stable economy, saving the environment, solving the issues of poverty, and world hunger, saving the endangered animals, and creating a world filled with equality and love.

4. You have absolutely no interest in other cultures.

Who needs to become culturally aware and learn about how to communicate effectively with people who are different from you when your personal bubble is just so nice and easy? AIESEC gives you the opportunity to completely immerse yourself in another culture; working, eating, traveling and living as others do. It’s also an organization that allows you to connect and learn from people all across the world. With all of that you’re pretty much forced to step out of your cultural bubble.

5. You don’t want to step outside your comfort zone.

The experience AIESEC gives you is designed to push you beyond your limits, make you more self-aware, make you focus on your strengths over your weaknesses and at the same time give you a leadership experience which will change the way you see leadership forever. You get challenged with each new role and you get more certain about who you are and what you want to achieve.

6. You don’t care about what’s happening in the world.

World hunger, poverty, diseases, equality, climate change, human rights, wildlife conservation, sustainable energy. . . someone else will take care of all these things, right?

7. You feel you are doing enough as a young person.

It’s enough to go to graduate high school, go to university, get a degree, and get a decent job. As young people we shouldn’t be taking any more responsibility beyond our personal life.

If you’re still interested in joining AIESEC, click here.

Wolontariat Aleksandry w Brazylii

“Wyjazd był niezwykłą lekcją życia!”

Gdzie wyjechać na wolontariat? Brazylia? Meksyk? Indie? A może Chiny?

Dziś macie szansę przeczytać kilka słów od Eli, która spośród wielu ofert wolontariatów wybrała ten, odbywający się w Chinach.

 

Tego, co się wydarzyło w Chinach podczas mojej przygody z AIESEC i wolontariatem nie da się chyba opisać w kilku czy kilkunastu słowach. Był to niezwykły czas pełen wielkich przeżyć, emocji i lekcji życia. Czas, który wiele zmienił w moim życiu oraz okres, do którego zawsze będę wracać z wielkim uśmiechem na twarzy.

 

Może zacznę od tego jak to się w ogóle stało,że pojechałam na drugi koniec świata na wolontariat. Była to trochę spontaniczna decyzja. Przeglądając sobie pewnego razu Facebook’a, pokazał mi się post z AIESEC, zachęcający do aplikowania. Weszłam na stronę, trochę poczytałam i bardzo mi się spodobało. Spotkałam się jeszcze z osobą z Oddziału Lokalnego Kraków, która wytłumaczyła mi jak to wszystko działa.

 

Propozycje wolontariatów były tak egzotyczne. Brazylia, Meksyk, Indie, Chiny, Australia, że nie myślałam, że mi się uda. Aplikowałam na kilka projektów, myśląc, “pewnie i tak nikt do mnie nie napisze”. Jednak byłam w wielkim błędzie. Prawie wszyscy odpisali. Umówiłam się na dwie rozmowy. I ku mojemu zaskoczeniu, na oba projekty zostałam zaakceptowana.

 

Wszystko działo się bardzo szybko, właściwie w tydzień. Chyba nie do końca byłam wtedy świadoma co tak naprawdę się stało. Co więcej moja mama mnie bardzo wspierała i to dzięki niej ostatecznie postanowiłam jechać. Dziękuję Ci, mamusiu.

 

Wybrałam Chiny. Chyba dlatego,że bardzo mnie ciekawiło to, jak wygląda kraj “Made in China”, który tak dobrze wszyscy znamy. Reakcje moich znajomych były bardzo różne, niektóre nawet śmieszne, ale osoby, które znają mnie od kilku lat wiedziały, że lubię wyzwania. Tylko, że tym razem to było bardzo duże wyzwanie. Przede wszystkim dlatego, że Chiny są daleko, a ja nie znam chińskiego, dodatkowo była to moja pierwsza samotna podróż.

 

Muszę przyznać,że po prostu się zakochałam się w Chinach. Nie mogło być inaczej. To cudowny kraj, z niesamowitą kulturą, tradycją i historią. Sprawiało mi to wiele radości, odkrywanie tych wszystkich różnic jak i podobieństw kulturowych. Teraz jak spoglądam na ten czas to widzę, że bardzo dużo rzeczy robiłam po raz pierwszy np. po raz pierwszy jadłam tam robaki, które były ulubionym daniem mojej siostry goszczącej.

 

Moim zadaniem na wolontariacie było prowadzenie warsztatów kulturowo-językowych, zarówno dla dzieci jak i młodzieży czy studentów. Wraz z innymi wolontariuszami z całego świata, pracowaliśmy na summer campach, w szkołach i na uniwersytecie. Mieliśmy więc dokładny przegląd jak wygląda system edukacyjny w Chinach.

 

Najbardziej tęsknię za przepysznym jedzeniem, przez które z Chin wróciło mnie 5kg więcej; za jedzeniem ze “wspólnego talerza”; za przesympatyczni ludźmi, tańczącymi na ulicach; za tym, że ludzie na ulicy cały czas chcą robić sobie ze mną zdjęcia; za KTV- czyli czymś w rodzaju karaoke. Jeśli chodzi o to, co najbardziej mnie zaskoczyło, to chyba ogromna ilość ludzi oraz publiczne toalety.

 

Wyjazd był niezwykłą lekcją życia. Nauczył mnie odpowiedzialności i otwartości oraz wzbogacił mnie o zrozumienie różnic kulturowych, jak i międzyludzkich. Oczywiście opanowałam też do perfekcji technikę jedzenia pałeczkami. Miałam okazję podróżować, zwiedziłam Pekin i Shanghai, a także poznałam świetnych ludzi, z którymi nadal utrzymuję kontakt. Udało mi się  przezwyciężyć wiele mniejszych lub większych trudności, wyjść z własnej strefy komfortu i zrobić coś naprawdę bardzo wielkiego w moim życiu. Dało mi to ogromną satysfakcję, poczucie własnej wartości oraz niesamowitą dawkę motywacji oraz poczucia, że tak naprawdę nie ma rzeczy niemożliwych, są jedynie takie, które jest trudniej osiągnąć. O życie trzeba po prostu zawalczyć, bo tylko wtedy będzie ono miało smak i sens. Parafrazując słynny cytat, nie pytaj co życie może Ci dać, lecz spytaj, co Ty możesz zrobić by mieć super życie i być szczęśliwym.


Decyzja w wolontariacie była jedną z najlepszych jakie podjęłam i dlatego już teraz zastanawiam się gdzie pojadę w te wakacje. Jest tyle możliwości, więc nie mogę z nich nie skorzystać. Jedyny mój problem jest taki, że nie wiem, na który kraj się zdecydować.


Chcesz wyjechać? Wejdź na Kr.aiesec.pl/GlobalVolunteer i dowiedz się więcej.